27.02.1945 - zdobycie Szczecinka

  • KW
  • 2015-02-27 08:09:32
27.02.1945 - zdobycie Szczecinka
  • Foto: Szczecinecki Portal Historyczny - www.szczecinek.org

Obchodzimy dziś 70. rocznicę zajęcia Szczecinka przez wojska radzieckie. Bez wątpienia jest to bardzo ważna dla naszego miasta data. To właśnie 27 lutego 1945 roku został zdobyty Szczecinek. Panuje przekonanie, że był to 28 lutego jednak historycy są jednogłośni, a skoro dziś mija okrągłe 70 lat to chcemy przypomnieć Państwu przebieg walk o wyzwolenie naszego miasta.

Rano 24 lutego 1945 roku, po krótkim, ale bardzo gwałtownym przygotowaniu artyleryjskim, wojska 2 Frontu Białoruskiego pod dowództwem marszałka K. Rokossowskiego, zmasowanym natarciem przełamały obronę niemiecką pod Chojnicami. W tej części frontu Rosjanie posiadali wielokrotną przewagę nad Niemcami. Mimo rozpaczliwej obrony niemieckiej w pierwszych dniach ofensywy Rosjanie zdobyli Czarne i Biały Bór.

Sukcesy 2 F Białoruskiego nie zostały podchwycone przez wojska 1 Frontu Białoruskiego marszałka G.K. Żukowa, które tkwiły na poprzednich pozycjach jeszcze sprzed natarcia. Niepokoił szczególnie obszar Szczecinka. Zwiad lotniczy 4 Mieszanej Dywizji Lotniczej donosił o koncentracji w tym rejonie licznych oddziałów wojskowych, łącznie z jednostkami pancernymi. 

Zaniepokojony możliwością uderzenia Niemców spod Szczecinka w odsłonięte lewe skrzydło 1 Frontu Białoruskiego K. Rokossowski interweniował u Stalina. Nalegał na szybkie podjęcie ataku przez wojska G.K. Żukowa. Ostatecznie Stalin obiecał rozpoczęcie ofensywy przez wojska 1 Frontu Białoruskiego, chciał jednak, aby to właśnie dywizje K. Rokossowskiego zdobyły Szczecinek. Jeśli tego dokonacie, na waszą cześć oddany zostanie salut - miał powiedzieć Stalin. 

Słabe współdziałanie obu Frontów Białoruskich miało swe podłoże we wzajemnej niechęci obu marszałków. Natychmiast po rozmowie ze Stalinem Rokossowski skontaktował się z gen. N.S.Oslikowskim dowódcą 3 Korpusu Kawalerii Gwardii (3KKw. Gw.) i rozkazał mu zdobyć Szczecinek. Do bezpośredniego ataku na miasto wyznaczono 32 Dywizję Kawalerii Gwardii (32 DKw.Gw.) pod dowództwem gen. lejtn. J.P.Kałużnego z którym miały współpracować jednostki 5 i 6 DKw.Gw.

Szczecinka miały bronić oddziały 15 Dyw. SS, pułki Schneider i Niderlandy, oraz dwie kompanie miejscowego Volkssturmu. Całością ok. 2000 żołnierzy dowodził pułk. Kropp. Wartość bojowa żołnierzy niemieckich nie była zbyt duża. Wojska regularne stanowiły zlepek wcześniej rozbitych oddziałów, pośpiesznie zreorganizowanych w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Część z nich to Volkssturm rodzaj pospolitego ruszenia. Nie bez wpływu na morale żołnierzy, były ciągłe klęski ponoszone przez Wehrmacht, w szczególności zaś przełamanie frontu w okolicach Chojnic. 

Atutem obrońców były natomiast korzystne warunki terenowe. Liczne jeziora, rzeczki, bagna, lasy były naturalnymi przeszkodami. Zalety te dobrze wykorzystały umocnienia tzw. Wału Pomorskiego. W przeciwieństwie do linii Maginota we Francji, były to niezbyt duże żelbetowe bunkry mieszczące od kilku do kilkudziesięciu ludzi załogi. Rozproszone w terenie, powiązane ze sobą dobrze pomyślanym systemem ognia zaporowego, pól minowych, blokad drogowych etc. Stanowiły trudną do pokonania przeszkodę. Jednak zasadnicza linia obrony Wału Pomorskiego biegła na zachód od Szczecinka, co dowodzi, że miasto ostatecznie miało być Rosjanom po wstępnym boju oddane. Szczecinek od wschodu i południa chronił pas przesłaniania na linii Węgorzewo Lotyń Wilcze Laski i wątła obrona na linii Gwda Drawień Turowo Sitno. Wreszcie przed samym miastem już na przedpolach dworca zbudowano dwa pierścienie transzei i prawdopodobnie pola minowe. W samym mieście wzniesiono kilkanaście ruchomych barykad na ważniejszych skrzyżowaniach.

Mimo, że wynik wojny, a tym samym i los Pomorza Zachodniego był z dawna przesądzony, Niemcy do ostatka zwlekali z ewakuacją ludności cywilnej, irracjonalnie wierząc, że zdołają zatrzymać ofensywę wojsk sowieckich. Część mieszkańców miasta, szczególnie miejscowych dygnitarzy ewakuowała się jeszcze w końcu 1944 roku, później było to znacznie trudniejsze. Kolumny uciekinierów przeżyły gehennę na mroźnych i ośnieżonych szlakach ewakuacji. Polacy, którzy wcześniej przeżyli wrzesień 1939 roku, a teraz widzieli z bliska cierpienia ludności cywilnej mimo wszystko współczuli jej. Daje temu wyraz polski proboszcz z Trójmiasta, który pisał za Biblią: "proście aby uciekanie wasze nie było w zimie". Potrzebne były zresztą specjalne zezwolenia ewakuacyjne bez posiadania których w okresie terroru hitlerowców trudno było nawet myśleć o ucieczce przed Rosjanami. Ostatni pociąg ewakuacyjny odjechał ze Szczecinka 27 lutego już pod obstrzałem Rosjan. Wielu ludzi szczególnie z okolicznych wsi na południe od Szczecinka na próżno oczekiwało na pozwolenie ewakuacji. Powszechnie słuchano radia w nadziei na taki sygnał, na wskazówki, którymi drogami można jeszcze uciekać na próżno. Obawa przed wojskami rosyjskimi była wręcz paniczna. Przejście frontu w każdej sytuacji było ogromnie niebezpieczne, ale zachowanie Rosjan nie można było porównać do niczego. Wiedziano co działo się w Prusach Wschodnich, jak traktowano cywilów. Nierzadkie były wypadki rozjeżdżania przez czołgi bezbronnych kolumn cywili, głównie starców kobiet i dzieci. Gwałty kobiet, a nawet dzieci to zjawisko wówczas niestety powszechne. Niezależnie od stopnia odpowiedzialności i współudziału lub nie w zbrodniczym reżimie hitlerowskim dla wszystkich mieszkańców był to koniec ich świata. Stąd tak liczne samobójstwa całych rodzin niemieckich.

Nacierające radzieckie oddziały 32 Dyw. Kawalerii Gwardii pod dowództwem gen J.P. Kałużnego posiadały około 10 15.000 dobrze uzbrojonych żołnierzy. Dywizję wzmocniono ponadto przydzielonym jej 207 Batalionem Pancernym. Dysproporcja sił na niekorzyść Niemców była więc wielokrotna co najmniej jak 1 : 5., a zważywszy wartość bojową poszczególnych jednostek była z pewnością jeszcze większa. Ponad to z 32 Dywizją miały współdziałać 6 i 5 Dywizje Kaw. Gwardii. Nic więc dziwnego, że hitlerowcy nie mogli długo bronić miasta, zwłaszcza że zasadnicza linia obrony biegła wzdłuż umocnień tzw. Wału Pomorskiego to jest ok. 1 km na zachód od miasta.

Zanim jeszcze doszło do bezpośrednich walk o miasto, rejon Szczecinka atakowały samoloty polskiej 4 Mieszanej Dywizji Lotniczej. W dniach 13, 17, 18, 19 i 20 lutego bombardowano transporty kolejowe i zgrupowania wojsk. 26 lutego dotarła na przedmieścia miasta cudem uratowana z okrążonej Piły grupa wojsk ppłk. Sanna i zajęła pozycje obronne na południowych peryferiach Szczecinka. Pierwszy atak Rosjan nastąpił 27 lutego około godz. 3 w nocy. Na przesmyk między jeziorami Trzesiecko i Wilczkowo uderzyły 86 i 121 pułki kawalerii. Natrafiły one na silny ogień broni maszynowej z ulokowanych tu schronów bojowych i wycofały się. Zapewne na odgłos walki pozostała w mieście ludność rzuciła się do ucieczki. Dwie godziny wcześniej przez miasto rozpoczęła przemarsz artyleria polowa i przeciwlotnicza francuskich ochotników z rozbitej wcześniej 33 Dywizji Grenadierów SS Charlemage.

Przed świtem ponowiono atak tym razem wzdłuż ulicy Szczecińskiej (kawaleria i czołgi 207 batalionu) Następny atak wyprowadziły szwadrony 65 pułk kawalerii, które zaatakowały dworzec kolejowy. Po krótkim ostrzale artyleryjskim spieszeni artylerzyści zdobyli 2 linie okopów i opanowali stację. W walce tej zginął m.in. major Tkaczenko. Po zdobyciu dworca część 65 pułku pod dowództwem st. Lejtnanta Batowa kontynuowała natarcie wzdłuż ul. Gdańskiej i Piłsudskiego, druga pod dowództwem Grigoriewa (?) atakowała ulicą Wyszyńskiego. Oddział ten wzmocniły 3 czołgi i 3 działa samobieżne. Pierwszy szwadron 65 pułku pod dowództwem st. lejtnanta Łazariewa uderzył na miasto od strony cmentarza i tu podobno rozegrały się najkrwawsze walki. Wreszcie jeszcze inne szwadrony tego pułku obeszły miasto od północy i uderzyły od strony ul. Koszalińskiej. Nieliczne, słabo uzbrojone oddziały niemieckie dość szybko zaczęły wycofywać się z miasta. Odwrót ten został przyśpieszony uderzeniem 5 Dywizji Kawalerii Gwardii, i odcięciem Niemcom odwrotu szosą koszalińską na północ. 

O godzinie 18.00 dzwony kościoła mariackiego oznajmiły, że miasto zostało wzięte. Dnia 27 lutego o godzinie 22 do dowódcy 2 Frontu Białoruskiego, marszałka Rokossowskiego wysłano meldunek o zdobyciu Szczecinka. Niemcy nie śpieszyli się z powiadomieniem naczelnego dowództwa o utracie miasta. Odpowiedni meldunek do Kwatery Głównej OKH w Zossen został wysłany przez gen. Rausa dopiero 28 lutego o 1.20. Naczelne dowództwo nie rozumiejąc powagi sytuacji kazało sobie zameldować, jak mogło dojść do przełamania dobrze rozbudowanej Pozycji Pomorskiej.

Szczecinek został zdobyty 27 lutego, a nie jak dotychczas utrzymywano 28 lutego. Stalin dotrzymał słowa. Mimo, że walki o miasto nie były długie, ani specjalnie krwawe w Moskwie 28 lutego na cześć zdobywców oddano salut honorowy. Zapewne z tego powodu datę zajęcia Szczecinka przez wojska radzieckie ustalono na dzień 28 lutego 1945. 

Jakie były straty stron walczących? Do niedawna obowiązywał pogląd o krwawych, zaciętych i wyniszczających miasto walkach. Z akt Grobownictwa wojennego przechowywanych w Archiwum w Szczecinku, wynika, że przy ul. Lipowej pochowano 48 żołnierzy radzieckich zabitych w walce o miasto. Być może do tej liczby trzeba dodać 8 innych żołnierzy radzieckich pochowanych w rejonie ul. Koszalińskiej. Pomnik na pl. Przyjaźni rozebrany kilka lat temu upamiętniał jedynie 18 krasnoarmiejców pochowanych na cmentarzu, którzy jednak niekoniecznie wszyscy musieli zginąć w trakcie walk o miasto. Znany jest przypadek mechanika baterii katiusz P.A.Kostiuchowa, który zginą w nieszczęśliwym wypadku 14.03.1945r. Wiemy, że w walkach o dworzec kolejowy zginął major Tkaczenko. Kałużny wymienia jeszcze swego adiutanta lejtnanta S. Borowina. W czasie walk zginął też od odłamku granatu polski robotnik przymusowy Feliks Krauze ur. W Poznaniu w 1914 roku.

Co się tyczy strat niemieckich to wiadomo, że w pobliżu cmentarza pochowano 188 żołnierzy niemieckich, najpewniej poległych w walce o Szczecinek. Krążą też pogłoski o niemieckich grobach w innych częściach miasta, ale jak dotychczas nie zostały one zweryfikowane. Także w zabudowie miasto poniosło tylko nieznaczne straty. Do końca funkcjonowały wszystkie urządzenia komunalne.

Z przedstawionej rekonstrukcji zdarzeń wynika, że walki o miasto Szczecinek nie były ani długotrwałe, ani krwawe przynajmniej jak na warunki II wojny światowej. Nie znaczy to przecież, że o tej daninie krwi nie powinniśmy pamiętać.

info: Szczecinecki Portal Historyczny - www.szczecinek.org

Komentarze (2)

telewidz 2015-02-27 12:18

Oświecim został wyzwolony bo w oddziałach radzieckich byli Ukraińcy , podobnie powinno być w Szczecinku , zgodnie więc z teoria Ministra SZ wyzwolenie a nie zdobycie

mariola 2015-03-04 12:46

Z okolicznych miejscowości Niemcy zwozili polskich niewolników do kopania okopów w śród tych niewolników, pamiętam z dzieciństwa jak mi babcia opowiadała ,kopali okopy a na noc zamykano ich w barakach,był duży mróz.Całą noc toczyły się walki ,rano ktoś odtworzył baraki i okazało się że są wolni ,wielka radość zapanowała w śród ludzi ,zaczęła się powroty do domów do bliskich moja babcia miała do przejścia ponad 30 km.Strach i obawy były wielkie ponieważ walki trwały jeszcze w lasach,a ludność bała się nie tylko niemieckich żołnierzy ale również i rosajn oni również obchodzili się z polską ludnością w sposób okrutny ,dochodziło do wielu mordów i gwałtów . Na szczęście dziadek wyruszył po babcię konno. I tak skończyła się wojna dla nich

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: