Tropikalny lipiec w Polsce. Wielkie upały i wielkie burze

  • Redakcja TV Gawex
  • 2014-07-07 22:09:16
Tropikalny lipiec w Polsce. Wielkie upały i wielkie burze
  • Foto: TV Gawex

Tegoroczny lipiec może się okazać jednym z najcieplejszych w dziejach meteorologii. Prognozy wskazują na wielodniowe fale upałów, którym będą towarzyszyć częste i gwałtowne burze. Jeśli przewidywania się potwierdzą, to poczujemy się jak na równiku.

Upał jest znośny, jeśli panuje przy niskiej wilgotności powietrza. Tak było podczas dwóch najcieplejszych lipców w 2006 i 1994 roku. Choć pod względem średniej temperatury są one uznawane przez meteorologów za najcieplejsze, to jednak jeśli weźmiemy pod uwagę odczucie naszego organizmu, cieplejszy od nich okaże się lipiec 2010 roku.

Był on nie tylko trzecim najcieplejszym, lecz również bardzo wilgotnym, co poskutkowało częstymi ulewami i podtopieniami. Było gorąco, parno i duszno, rodem z krajów równikowych. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny lipiec będzie miał zbliżony przebieg.

Prognozy na następny tydzień wskazują nie tylko na upał, lecz również częste burze z ulewnymi deszczami, przy podwyższonej wilgotności powietrza. To bardzo niebezpieczna aura, która dotkliwie wpływa na nasz organizm, poważnie go przeciążając.

Szczególnie dotyczy to osób pracujących w nieklimatyzowanych, niewietrzonych pomieszczeniach lub na pełnym słońcu. Wcale nie musimy mieć fali wielodniowych upałów, aby lipiec zapisał się wśród najcieplejszych.

Wystarczy, że średnia dobowa temperatura będzie wysoka, a więc po gorącym dniu, niekoniecznie upalnym, z temperaturą 25-30 stopni, będzie nadchodzić bardzo ciepła noc z temperaturą na poziomie 15-20 stopni. Wówczas średnia dobowa wyniesie 20-25 stopni i będzie przekraczać normę wieloletnią nawet o 5 stopni.

Lipce są coraz cieplejsze

Lipce ocieplają się w Polsce stale od końca lat 70. ubiegłego wieku. Ostatnia dekada przyniosła nam najcieplejsze lipce, pod względem średniej miesięcznej temperatury, na tle całej historii polskiej meteorologii.

Zwieńczeniem tego zjawiska był lipiec 2006 roku, który zapisał się jako najcieplejszy, nie tylko lipiec, lecz również jakikolwiek miesiąc, od kiedy tylko prowadzi się ciągłe pomiary, a więc od drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Średnia ogólnokrajowa temperatura była wówczas wyższa od normy o 3,6 stopnia. Lato tego roku przyniosło posuchę i wyjątkowo długą falę upałów. Temperatura przekraczająca w cieniu 30 stopni, potrafiła się utrzymywać dzień po dniu przez nawet 10 dni.

Na przykład w Warszawie odnotowano aż 20 dni z upałem, a więc czterokrotnie więcej niż wynosi norma wieloletnia. Średnia miesięczna temperatura wyniosła aż 23,5 stopnia, a absolutna temperatura maksymalna sięgnęła 35,3 stopnia. 20 lipca w Słubicach odnotowano 36,5 stopnia i była to najwyższa wartość zmierzona w tym miesiącu w całym kraju.

Skutki fal upałów były bardzo poważne. Po 20 dniach bez opadów ogłoszona została susza atmosferyczna, a następnie glebowa. W niektórych miejscach dochodziło nawet do suszy hydrologicznej, czyli do niemal całkowitego zaniku wód gruntowych.

Poziom wody w rzekach na terenie całej Polski znacząco się obniżył do tego stopnia, że na kilku wodowskazach notowano poziom poniżej wieloletniego minimum. Według pomiarów IMGW w rzece Skawa stan wody wynosił zaledwie 15 cm, w Narwi 16 cm, a w Noteci 66 cm. Straty na polach uprawnych sięgały średnio 30 procent.

Trzy najcieplejsze lipce w okresie powojennym odnotowano w ciągu ostatnich zaledwie 20 lat. Drugim najcieplejszym był lipiec 1994 roku, a trzecim 2010 roku.

17-dniowa fala upałów w 1994 roku

20 lat temu nawiedziła nas najdłuższa fala upałów. W Opolu temperatura przekraczająca w cieniu 30 stopni utrzymywała się aż przez 17 dni z rzędu, od 22 lipca do 7 sierpnia włącznie. Podczas niej przez 13 dni notowano od 32 stopni wzwyż, przez 6 dni od 35 stopni wzwyż, a w najgorętszym dniu 37,5 stopnia.

Rekord padł w Słubicach w woj. lubuskim, gdzie zmierzono 30 lipca aż 39,5 stopnia. Ta temperatura do dziś jest uznawana za powojenny rekord ciepła na ziemiach polskich. W tym samym dniu na niewydolność serca zmarł Ryszard Riedel, wokalista i autor tekstów piosenek oraz wieloletni frontman zespołu Dżem.

Niektórzy przypisują jego śmierć znaczącemu pogorszeniu się stanu zdrowia właśnie w skutek wielodniowego, niezwykle męczącego upału, panującego w jego rodzinnym Chorzowie. Jeśli więc czujemy zmęczenie już po kilkudniowej fali upałów, to warto sobie przypomnieć to, co działo się 20 lat temu, gdy trwała ona ponad 2 tygodnie. Chyba nikt nie chciałby, aby się powtórzyła.

Źródło: Twoja Pogoda

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: