III Rajd Szlakiem Ewakuacji Jeńców Oflagu II D

  • Eliza Świtling
  • 2014-06-12 09:47:54
III Rajd Szlakiem Ewakuacji Jeńców Oflagu II D
  • Foto: Paweł Łuczko

W dniach 4 – 7 czerwca odbyła się trzecia już edycja Rajdu Szlakiem Ewakuacji jeńców OFLAGU II D. Uczestnicy tegorocznej edycji rajdu przemierzyli 80 km głównie pieszo, począwszy od Węgorzyna a skończywszy w Szczecinie – Wielgowie.

50 Uczestników przez cztery dni pokonywało odcinki kilku, kilkunasto i niemal 30 kilometrowe przez Cieszyno Łobeskie, Dłusko, Sątyrz, Chociwel, Dzwonowo, Marianowo, Pęzino, Stargard Szczeciński, Morzyczyn, Niedźwiedź. Celem uczestniczenia w rajdzie było upamiętnienie trasy ewakuacji jeńców Oflagu IID, którzy od 28 stycznia 1945 roku maszerowali do obozu w Sandbostel, oczekując tam na wolność.

W tym roku patronem duchowym rajdu był generał Ludwik Kmicic – Skrzyński, który wraz z tysiącami jeńców był ewakuowany z Oflagu IID do Sandbostel. Szlakiem ewakuacji wielu polskich oficerów, wybitnych postaci i osobowości polskiej m.in. kultury, nauki, czy oświaty, np. Leona Kruczkowskiego, Adama Rapackiego, Zygmunta Weissa, mjr Henryka Sucharskiego, oraz Powstańców Warszawskich, którzy po kapitulacji Powstania trafili do Oflagu, maszerowało 50 osób. Większość uczestników  stanowiła młodzież z liceum w Kaliszu Pomorskim, oraz młodzież gimnazjalna tego miasta. Ubiegłoroczna edycja rajdu zakończyła się w Węgorzynie i w związku z tym 4 czerwca rozpoczęła się właśnie w tym mieście. Wcześniej jednak z samego rana uczestnicy mieli okazję wyjazdu autokarem na teren Oflagu IID, czyli miejsca, z którego ewakuowano jeńców i o którym to miejscu opowiadał dr Tomasz Skowronek . Po krótkiej wizycie i refleksjach, wyruszyli dalej do Bornego Sulinowa, gdzie odwiedzając lokalną Izbę Muzealną jeszcze bliższe uczestnikom stały się losy jeńców wielu narodowości. Następnie po krótkim postoju w Czaplinku i wizycie w kościele, w którym w styczniu 1945 roku nocowali jeńcy, autokar dowiózł wszystkich do Węgorzyna. Tam okazało się, że powitanie, jakie zgotowano uczestnikom rajdu przez władze miasta i wszystkie szkoły a także przedszkole było nie tylko zaskoczeniem bardzo pozytywnym, ale także znakomitym oficjalnym rozpoczęciem marszu, pobłogosławionym zresztą przez księdza Karola Wójciaka. Podczas tych sympatycznych spotkań nie mogło zabraknąć kaliskiego „Beczusia”, który wraz z całą grupa uczestników przyjechał do Węgorzyna, by z jednej strony umilić czas młodzieży a z drugiej strony, by chociaż w ten sposób podziękować swoją obecnością dzieciom z Węgorzyna. Po posiłku i pokazach Żandarmerii Wojskowej z Oleszna, wielu zdjęciach i rozmowach przyszedł czas na wymarsz. 9 Kilometrów, które przemierzyli młodzi ludzie z opiekunami Krzysztofem Wójciakiem, Maciejem Rydzewskim i Pawłem Łuczko do Cieszyna Łobeskiego okazały się jedynie krótką zapowiedzią tego, co przed nimi. Kiedy grupa uczestników z kaliskiego Gimnazjum pakowała się do autokaru w drogę powrotną, uczestnicy całego rajdu szykowali się do kolejnych atrakcji przygotowanych tego dnia i tej nocy przez Panią Burmistrz Węgorzyna Monikę Kuźmińską, panią Małgorzatę Błażczak, sołtysa pana Mariusza Rataja i wiele innych osób i instytucji, które troszczyły się o każdy detal a także zapewniając nam nocne atrakcje w postaci akcji „nalotu” na „Stodołę”  w której spaliśmy. Nie da się ukryć, że Pani Burmistrz w przebraniu z czasów II wojny światowej, wraz z współpracownikami zrobiła niezapomniane wrażenie.

Kolejne dni, to marsz ok. 20 km do Dzwonowa przez Dłusko, Sątyrz, Kamienny Most i Chociwel, skąd ze względu na pogodę zmuszeni byliśmy do skorzystania z transportu busem. Gościnność Sołtysa Dzwonowa,  pana Wiesława Baraniaka, oraz mieszkańców tej bogatej w przeszłość miejscowości zapiszą się na długo w pamięci uczestników rajdu. Docierając do mieszkańców z nowymi, jak się okazało informacjami związanymi z Dzwonowem i pobytem ewakuowanych jeńców w 1945 roku na przyczyniliśmy się do wzbogacenia wiedzy wielu mieszkańców.

Trzeciego dnia, maszerując przez Trąbki, dotarliśmy do Marianowa, miejscowości bogatej także w gościnność i ducha historii. Nakarmieni przez księdza proboszcza Jana Dziducha kanapkami i ciastami pochodzącymi z wypieku Gospodyni z miejscowej parafii mogliśmy zanurzyć się w historię XIII wiecznego klasztoru pocysterskiego, w którym przebywała zakonnica Sydonia, zachwycić się w XV wiecznym kościele niesamowitymi stacjami Drogi Krzyżowej autorstwa uczestników plenerów malarskich odbywających się co roku w tym miejscu a także zwiedzić i podyskutować nad pracami malarskimi miejscowej Galerii. Odwiezieni do Pęzina zwiedziliśmy miejscowy piękny pałac z przełomu XIV/XV wieku i udaliśmy się w dalszą drogę przez lasy i pola prowadzące zarośniętym szlakiem turystycznym do Ulikowa, skąd do Stargardu Szczecińskiego dzieliło nas zaledwie 4,5 km.

W Stargardzie, przez który w upalnym Słońcu maszerowaliśmy kilka kilometrów czekała na nas pani Aniszewska z Muzeum w Stargardzie, która przybliżyła historię jeńców z obu wojen światowych, spoczywających na tamtejszym cmentarzu. Do centrum handlowego na obrzeżach miasta dotarliśmy miejską komunikacją, skąd posileni mogliśmy wyruszyć dalej w kierunku Morzyczyna. Wspólne oglądanie zdjęć z poprzednich dni rajdu dało satysfakcję z już osiągniętych kilometrów i dobrze wróżyło na przyszłość.

Ostatni dzień rajdu, to 12 km marszu przy upalnej temperaturze. Celem było dotarcie do Szczecina – Wielgowa. Tak też się stało. W samo południe byliśmy już na miejscu przed kościołem o. Salezjanów. Tam też zakończył się czterodniowy rajd. Uraczeni woda mineralną od ks. Proboszcza mogliśmy już autokarem powrócić do domów, odpocząć i czekać na kolejną edycję rajdu.

Pełni wdzięczności za wszelką okazaną pomoc w przygotowaniu rajdu i na trasie przemarszu serdecznie wszystkim osobom i instytucjom dziękujemy, tym bardziej, że pomogli oni nie tylko nam tu i teraz, ale przyczynili się swoją pomocą do upamiętnienia losów tych, którzy maszerując w 1945 roku w trudniejszych warunkach, wywalczyli w ten sposób wolność dla każdego z nas.

info: Paweł Łuczko

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: