Zmieniliśmy Szczecinek - rozmowa z Burmistrzem Szczecinka Jerzym Hardie-Douglasem

  • Eliza Świtling
  • 2014-04-10 09:49:41
Zmieniliśmy Szczecinek - rozmowa z Burmistrzem Szczecinka Jerzym Hardie-Douglasem
  • Foto: UM Szczecinek

Poniżej rozmowa z burmistrzem miasta Szczecinek, między innymi na temat inwestycji, zwolnień w Elmilku i małej szczecineckiej obwodnicy.

 Pomimo tego, że minął dopiero pierwszy kwartał 2014 roku, sporo się w Szczecinku dzieje. Czy jest pan zadowolony z tempa realizowanych w mieście inwestycji?

- Można powiedzieć, że jestem. Nauczeni doświadczeniem ubiegłych lat rozstrzygnęliśmy przetargi na większość zaplanowanych na ten rok inwestycji. Było to podyktowane chęcią uzyskania niższych cen i zwiększeniem prawdopodobieństwa zakończenia prac przed wakacjami. Znamy już wykonawców „schetynówki” przy ul. Waryńskiego, przebudowy uliczek osiedla Koszalińska, kolektora deszczowego przy Piłsudskiego, przebudowy starej części ratusza czy wykonania mostka nad Niezdobną przy Zamku. Mamy też wyłonione konsorcjum, które wybuduje w Szczecinku trzydzieści dziewięć półpodziemnych śmietników. To w naszym mieście zupełnie nowatorski pomysł. Mam nadzieję, że spotka się z uznaniem mieszkańców. Jeśli tak się stanie, to w przyszłym roku chcielibyśmy kontynuować wymianę tzw. „zasieków” (oficjalna nazwa śmietników), na kolejne, ukryte w ziemi. Jeszcze nie wbito łopaty, a już tym projektem zainteresowane są inne miasta np. Kołobrzeg czy Koszalin. Dotychczas w naszym województwie nikt czegoś takiego nie zaproponował. Dobrze przebiegają też prace na budowach rozpoczętych w roku ubiegłym, mam tut oczywiście na myśli targowisko, przebudowę kąpieliska na ulicy Mickiewicza. Budowlańcom sprzyjała bardzo łagodna zima, więc nie można wykluczyć, iż zakończą realizowane przez siebie inwestycje wcześniej. Szczególnie zależałoby mi na wcześniejszym oddaniu do użytku targu miejskiego.

Mamy w mieście dość stabilny poziom bezrobocia. Ostatnio jednak, zaniepokojeni zmianami własnościowymi swojej firmy pracownicy szczecineckiego Elmilku, poprosili pana o mediację z władzami spółki. Jak wygląda obecnie sytuacja w tym zakładzie pracy?

- Sytuacja wyjaśniła się, jednak niestety w bardzo mało korzystny sposób. Kruszwica SA likwiduje swój zakład w Szczecinku, czyli Elmilk. To decyzja nieodwołalna i nie mamy na nią żadnego wpływu. Zamkniecie „Elmilku” to oczywiście bardzo zła wiadomość. Niestety właściciele mają do tego prawo. Teraz musimy, współdziałając ze Starostą, starać się zmniejszyć konsekwencje zwolnień grupowych. Wypowiadałem się już na ten temat wielokrotnie. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by tracącym pracę w Elmilku pomóc. Jesteśmy w tej sprawie ze Starostą, Krzysztofem Lisem, w stałym kontakcie. Mamy tu rodzaj „gorącej linii”. Spotkałem się z Zarządem Kronospanu, spotkam się z Dyrektorem Eldy-Eltry. Starosta rozmawia ze „Słowianką”. Uruchamia pomoc Powiatowego Urzędu Pracy. Być może sięgniemy do pieniędzy z rezerwy Ministra Pracy. Wkrótce spróbujemy spotkać się z przedstawicielami zwalnianych pracowników. To trudny problem, ale już nie z takimi radziliśmy sobie. Jestem w dobrej myśli.

Czy sądzi pan, że uda się w tym roku zrealizować zaplanowaną sprzedaż działek w SSE? Byłby to ogromny zastrzyk finansowy dla miasta. Na jaki cel przeznaczyłby pan ewentualne wpływy do budżetu?

- Sądzę że się uda, ale 100% pewność będę miał dopiero wtedy, gdy pieniądze ze sprzedaży znajdą się na koncie Miasta. Naturalnym kupcem 32 ha w SSE jest Kronospan. Rozmawiamy na ten temat od dawna, ale to trudny i chimeryczny partner. Sprawa powinna się wyjaśnić w czerwcu. Jeśli Krono kupi grunty, jest gentelman agreement, że połowę uzyskanej ze sprzedaży sumy przeznaczymy na inwestycje tzw. okołoklastrowe. Mam tu na myśli na przykład, wykonanie parkingów dla fabryki mebli, bocznicy kolejowej, deszczówki odwadniającej SSE czy budowę Inkubatora Przedsiębiorczości ukierunkowanego na współpracujące z dużą fabryką, małe i średnie przedsiębiorstwa. Ta omawiana połowa sumy, uzyskanej z kupna gruntów, powinna być pokazana jako wkład własny do projektów dofinansowywanych z RPO. Otwiera to możliwość pomnożenia tej kwoty ze środków UE, czyli - jak sądzę - przemnożenia jej przez trzy. Mielibyśmy wtedy na inwestycje wykonywane na obrzeżach klastra ok 20 mln zł. To sporo kasy. Można za to wykonać prawdopodobnie wszystko to, co w tej sferze planujemy. Druga część z uzyskanej kwoty jest już „rozdysponowana” w tegorocznych wydatkach na inwestycje nie mające związku ze SSE i klastrem. Przecież w uchwale budżetowej zaplanowaliśmy niemałe dochody ze sprzedaży mienia miasta. To właśnie te środki.

Jak w świetle niedawnych enuncjacji prasowych ocenia pan szanse budowy dużej obwodnicy Szczecinka. Czy to w ogóle jeszcze możliwe w tej perspektywie budżetowej?

- To też temat, na który się wielokrotnie wypowiadałem. Moim zdaniem szanse na to, że w ciągu najbliższych miesięcy obwodnica zostanie wpisana na listę inwestycji mających finansowanie, a więc wytypowanych do realizacji, jest olbrzymia. Zrobiłem wszystko, co w ludzkiej mocy by się tak stało i nic więcej zrobić nie mogę. Przeprowadziłem dziesiątki rozmów i staram się trzymać rękę na pulsie. A mieszkańców proszę tylko o trzymanie kciuków. Jak w każdej sprawie tak i tu potrzeba odrobiny szczęścia. To inwestycja za ponad 500 mln zł, więc warto chwilę się z tymi kciukami pomęczyć.

Zmieńmy zatem temat. Zbliżają się wybory. O tym, że będzie pan ubiegał się o reelekcję wiadomo już od dawna. Czy będzie jednak pan – wzorem innych burmistrzów z naszego powiatu – kandydował również do Rady Powiatu Szczecineckiego, stając się lokomotywą listy wyborczej?

- Nie ukrywam, że to opcja, którą poważnie rozpatruję. Jeśli Starosta rzeczywiście doprowadzi do tego, iż wszyscy Burmistrzowie i Wójtowie (no chyba poza Januszem Babińskim ) wystartują na czele jego list kandydatów na radnych do powiatu, to zrobię to samo na powiatowej liście w okręgu miejskim. Dla Platformy wygrana w powiecie jest tak samo ważna, jak wprowadzenie po raz kolejny do ratusza swego Burmistrza i osiągniecie bezwzględnej przewagi radnych. Tylko taki układ da możliwość zrealizowania naszych planów rozwoju Szczecinka. Aczkolwiek nawet gdybyśmy wzięli całą pulę, czyli większość w wyborach do miasta, to i tak Szczecinek będzie się dynamicznie rozwijał tylko wtedy, gdy będziemy mieli wpływ na powiat. To są naczynia połączone. Wierzę, że mieszkańcy widzą jak sprawnie, rządząc w mieście i powiecie, doprowadziliśmy przez kilka lat do przełomu w rozwoju naszego pięknego miasta. Dziś mogą być z niego dumni, ale nie zawsze tak było. Warto o tym pamiętać.

Najważniejsze zadania na najbliższe trzy miesiące.

- Ukończenie maksymalnej ilości inwestycji, doprowadzenie w negocjacjach z Urzędem Marszałkowskim do przyjęcia naszego pomysłu na Kontrakt Samorządowy, osiągnięcie sukcesu w rozmowach z P. Kaindlem i przyśpieszenie realizacji projektu zatytułowanego „Fabryka mebli”, otwarcie szampana po otrzymaniu informacji o pozytywnej decyzji dotyczącej budowy obwodnicy, zapewnienie większości osób zwalnianych z Elmilku, nowych miejsc pracy. Chciałbym też bardzo, abyśmy mogli pod koniec tych najbliższych trzech miesięcy, otworzyć ze Starostą już w pełni wyposażoną i przygotowaną na przyjęcie pierwszych pacjentów, nową część szpitala, z umiejscowionym na dachu lądowiskiem dla helikopterów. Rozbudowa szpitala była od lat moim skrytym marzeniem. To był mój autorski pomysł, ale tak serio, to nikt chyba nie wierzył, że do tego doprowadzę. A teraz sen się ziszcza. To dla mnie wielka satysfakcja. Mam też na te trzy miesiące, swoje prywatne zamierzenia. Chciałbym w drugiej połowie czerwca polecieć z rodziną do Stanów Zjednoczonych i odwiedzić Nowy York. W ten sposób chciałbym zrealizować swoje kolejne, tłukące się po głowie od lat marzenie. 

INFO: UM Szczecinek

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: