Co z tym Miśkiem?

  • Eliza Świtling
  • 2013-06-18 17:31:38
Co z tym Miśkiem?

Historia Miśka poruszyła wszystkich. Jednak wygląda na to, że jej przebieg był zupełnie inny, niż sugerowany przez właścicieli. Poznajcie historię psa, którego już nie ma.

W niedzielę, 16 czerwca, otrzymaliśmy dramatyczną prośbę o interwencję w sprawie rannego psa. Zgłaszający twierdzili, że ktoś poranił psa ostrym narzędziem. Pojechaliśmy, do Radostowa, żeby na miejscu przekonać się, jak wygląda sytuacja.

Właściciel psa pokazał nam rannego zwierzaka, który walczył o każdy oddech i zasugerował, że Misiek został pocięty kosą przez mieszkającego w pobliżu sąsiada.
Sąsiada nie zastaliśmy w domu, zatem nie uzyskaliśmy od niego informacji na temat psa.

Któż nie uległby emocjom patrząc na cierpienia Miśka, jednak z upływem każdej kolejnej godziny, przybywało nowych informacji i jak to w życiu bywa, okazało się, że każdy kij ma dwa końce.

W poniedziałek wróciliśmy do Radostowa, aby poznać zupełne inną historię tego samego Miśka. Zaprosili nas sąsiedzi oskarżeni przez właścicieli psa i przedstawili nam swoją wersję wydarzeń. Według nich Misiek przybiegł do nich na podwórko z metalową pokrywką, już przywiązaną do ogona. Wystraszony oraz zdezorientowany wpadł przez otwarte drzwi do mieszkania, a tam nieszczęśliwie natknął się na amstafa, który zareagował zgodne ze swoim instynktem i rzucił się biednemu Miśkowi do gardła.

Jak dowiedzieliśmy się z relacji obu stron w sobotę na miejscu zdarzenia zjawili się funkcjonariusze policji. Rzecznik Prasowy Komendy Powiatowej Policji oprócz informacji na temat samego zdarzenia powiedziała nam również, że właściciel psa podczas sobotniej interwencji był pod wpływem alkoholu.

Również dyżurujący w sobotę w Lecznicy dla Zwierząt lekarz weterynarii, Franciszek Hryniewicz, przedstawił nam wersję różniącą się od tej opowiedzianej przez właścicieli.
Właścicielka psa zadzwoniła do lecznicy w sobotę około godziny 23 i w trakcie rozmowy powiedziała, że przywiozą oni Miśka do Lecznicy, właściwie, że już wyjeżdżają. Jednak o godz. 3.30 nadal nie pojawili się oni u weterynarza, aby ulżyć cierpieniom biednego zwierzaka.

Aktualnie ciało Miśka przebywa w Zakładzie Higieny Weterynaryjnej w Koszalinie. Zostanie ono poddane sekcji, jednak według pierwszych informacji rany, które zostały mu zadane są ranami szarpanymi, zadanymi przez innego psa.

Dlaczego ludzie z zupełnie niezrozumiałych powodów, tak często, pokazują tylko swoją stronę medalu? Dlaczego tylko w imię sąsiedzkich porachunków pozwolili Miśkowi męczyć się przez kilkanaście godzin?


Przyroda tak to zaplanowała, że w duecie pies - człowiek teoretycznie mądrzejszy powinien być człowiek. W przypadku Miśka i jego właścicieli teoria nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Mamy nadzieję, że Misiek jest w psim raju, a jego właściciele zostaną osądzeni według ziemskich praw.

Program dotyczący Miśka do obejrzenia na naszej stronie. Zapraszamy.

 

Komentarze (11)

Dante 2013-06-18 22:25

Wieśniaki pie... za grosz szacunku dla zwierząt ciekawe ile jeszcze takich gimbusów rani inne zwierzęta

kamila.panek@poczta.onet.pl 2013-06-18 22:36

A przepraszam bardzo, skoro gawex przyjechał na reportaż i piesek na nagraniu jak widać żył, to dlaczego nie pomogli mu, wystarczyło spakować pieska do auta i jechać do weterynarza, a nie skupiać się na reportażu!!!!!

Andrew 2013-06-19 06:31

s... wpuścić im tego amstafa na chate.

2013-06-19 10:20

wescie sie ludzie ogarnijcie nie znacie sprawy to sie nie udziekajcie tylko winny sie tlumaczy

joamej 2013-06-19 19:12

Tak, naprawdę to nie żaden amstaf tylko pitt bull amerykański. Śledziłam tą sprawę od początku, jedno mnie zastanawia kiedy padło i czy padło słowo "przepraszam" dla oczernionej rodziny, co to niby psa "kosą" czy "siekierą" potraktowała. Nawiązując do wcześniejszego komentarza: gawex był zajęty robieniem taniej sensacji, a nie tam losem psa. Dla mnie osobiście to całe zdarzenie nie powinno mieć takiego przebiegu. Jeśli właściciele tego pieska poczuli się tak głęboko poruszeni jego stanem, zadaję tylko jedno pytanie: Dlaczego nie zawieźli go do weterynarza?. Jeśli ten pies był moim pupilem nie czekała bym nawet 5 min żeby ulżyć mu w cierpieniu.

2013-06-20 08:00

A mnie zastanawia kim ty jestes dla włascicieli psa mordercy????

2013-06-20 11:15

ta rodzina nawet nie przyszła nie przeprosiła tylko jezdza z odwrócona dłowa i sie usmiechaja przed sklepem a z mojego meza zrobili zabójce zwierzat ładnie tak?sam zreszta lekarz powiedział ze czekał do 2.30 a juz godzine temu niby mieli wyjechac to co na radzie w szczecinku sie zgubili.oczerniac jest łatwo ale przyznac sie do winy i przeprosic to juz trudniej

2013-06-20 11:25

a gdzie poniesione konsekwencje szczeniackiego zachowania tych ludzi którzy przyczepili pokrywkę od garnka temu psu do ogona zeby nie oni do tej tragedii by nie doszło

pracownik 2013-06-20 17:28

Ja też sie boje przejezdzać obok tamtego domku kilka razy jak jechałem do pracy ten pies biegal luzem po ulicy.Kto z tym zrobi wreszcie porządek!!!!!!!!!!!

2013-06-21 17:40

a czemu na feisie chwalilas sie ze to kumpel meza go zalatwil taka sama ladna spiewke wymyslilas jeszcze nie raz tam dojdzie do tragedii

sprawiedliwość 2013-06-24 10:41

a tak zastanawiam się ogólnie jacy inteligentni ludzie trzymają psa groźnej rasy w domu z dwójką malych dzieci.... chyba nikt mądry. Jak wynika z reportażu tych psów jest tam chyba za 3 a utrzymanie??... na GOPS-ie, gminie i emeryturze biednej staruszki która musi utrzymywac całą rodzine. Z drugiej strony medalu pies zginął przez głupi żart ludzi imprezujacych bez wyobraźni i dobrze bawiących się męką i przerażeniem psa....

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: