Będzie namiot zamiast drewnianych domków. Kontrowersje wokół jarmarku świątecznego w Kołobrzegu

  • Redakcja TV Gawex
  • 2018-12-06 08:32:00
Będzie namiot zamiast drewnianych domków. Kontrowersje wokół jarmarku świątecznego w Kołobrzegu
  • Foto: e-kg.pl

Po dwóch latach zmienił się organizator jarmarku bożonarodzeniowego. Tegoroczna impreza ma być urządzona w namiocie. Dawni organizatorzy mają żal do władz RCK-u o brak komunikacji i przejrzystej formy przygotowania oferty. Dyrektor Kielar rozkłada ręce; - Nie mogliśmy spełnić oczekiwań finansowych tej firmy.

Jarmarki – Kołobrzeg były organizatorem kiermaszu świątecznego przez ostatnie dwa lata. To dzięki nim, na placu ratuszowym pojawiły się drewniane domki, zamiast mało estetycznego namiotu, pod którego znakiem odbywał się dotychczasowy jarmark. W tym roku firma również była zainteresowana organizacją wydarzenia. Niestety, jak poinformowała na swoim profilu Fb; „nie udało nam dojść do porozumienia z władzami miasta co do formy i kosztów. Od samego początku staraliśmy się stworzyć nową jakość w Kołobrzegu i o ile przez dwa lata udawało nam się samodzielnie finansować tę imprezę, tak w tym roku powiedzieliśmy – sprawdzam, czy miastu też zależy na budowaniu jakości i długofalowego rozwoju tego projektu – otóż nie, nie zależy".


Co to oznacza? Jak poinformowała nas Agnieszka Grefling, przedstawiciel kołobrzeskiej firmy, oferta Jarmarków w sprawie organizacji kiermaszu została odrzucona i to zaledwie kilka tygodni przed planowaną imprezą. - Nie rozumiemy w ogóle działania spółki i władz miasta. W Koszalinie już w lecie było wiadomo kiedy będzie i jak będzie wyglądał taki jarmark. My dowiedzieliśmy się w listopadzie, że jest z tą imprezą zamieszanie i do końca nie mieliśmy żadnych informacji czy dojdzie do jej organizacji. Nikt z nami nie rozmawiał, nie poprosił o wyjaśnienia czy korektę naszej oferty, także tę finansową – mówi Grefling.


Władze RCK- u propozycji Jarmarków nie zaakceptowały właśnie z powodów finansowych. - Nie stać nas było na zapłacenie pieniędzy, które zażądała firma (chodzi o kilkadziesiąt tysięcy złotych netto. Według Jarmarki-Kołobrzeg to suma kosztów organizacji, którą dotychczas ponosiła firma – dop.red.). To dla nas ogromna kwota i ja jej w budżecie po prostu nie mam – tłumaczy Tadeusz Kielar, dyrektor spółki. Jak wyjaśnia, dotychczas spółka miejska na jarmarku zarabiała, choć nie były to duże pieniądze. - Na pewno nie było założenia, że za tę imprezę my będziemy płacić – mówi. Tłumaczy również, że opóźnienia organizacji wydarzenia spowodowane były „wyborami samorządowymi". - Ostatecznie sami wysyłaliśmy oferty do różnych firm w sprawie jarmarku. Odezwało się dwóch oferentów, z których jeden chciał nam dopłacić 2 tysiące złotych za tę imprezę i tego właśnie wybraliśmy – wyjaśnia dyrektor. Podkreśla, że wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującymi przepisami.


Kielar tłumaczy również, że nowym władzom Kołobrzegu złożył propozycję przejęcia organizacji jarmarku. - Jeśli w budżecie miasta będzie kwota przeznaczona na ten cel, będzie można zorganizować przetarg i wybrać najlepszą finansowo i jakościowo ofertę – tłumaczy Kielar.

Podobnego zdania są przedstawiciele firmy Jarmarki-Kołobrzeg. - Naszym zdaniem urzędnicy powinni potraktować takie wydarzenie jako atrakcję turystyczną i zadbać o jej jakość – mówi Agnieszka Grefling.

Czy tak się stanie, zobaczymy. Tymczasem od połowy grudnia na placu ratuszowym ma pojawić się namiot w którym odbędzie się tegoroczny kiermasz.

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: