Uwaga TVN: Ośmiolatek ze Złocieńca prześladowany przez kolegów. Sprawą zajął się sąd

  • KW
  • 2018-06-27 20:21:15
Uwaga TVN: Ośmiolatek ze Złocieńca prześladowany przez kolegów. Sprawą zajął się sąd
  • Foto: www.uwaga.tvn.pl

Ośmioletni Wojtek był fizycznie i słownie prześladowany przez kolegów ze szkoły. Skończyło się poważnie złamaną nogą i policyjnym śledztwem. Dlaczego szkoła nie reagowała na sygnały matki? Czy sprawa ma związek z odmiennością jego brata? Poniżej publikujemy materiał, który pojawił się na stronie internetowej programu Uwaga! TVN.

Wojtek uczy się w szkole w Złocieńcu (Zachodniopomorskie). Podczas jednej z przerw lekcyjnych doszło do bójki. Koledzy z klasy Wojtka, na oczach innych dzieci, dwukrotnie obnażyli chłopaka. Chwilę później, upokarzanie chłopca, przerodziło się w bójkę.

- Bawiliśmy się w chowanego i zaklepałem Michała. On ściągnął mi spodnie, potem podszedł Mateusz i chciał mi znowu ściągnąć. Uderzyłem go w twarz, a on mnie kopnął – opowiada Wojtek Jóźwiak.

- Syn mówił mi, że Michał ściągnął mu spodnie z bielizną. Był tam tłum dzieci, które śmiały się z niego – dodaje Renata Jóźwiak, matka ośmiolatka.

Z bolącą nogą do świetlicy

Po całym zdarzeniu nauczycielka zaprowadziła Wojtka do klasy.

- Noga bolała mnie całą lekcję. Na końcu pani przyłożyła mi mokrą ścierkę, a potem zaprowadziła na świetlicę. Bolało mnie. Przyszedł jeszcze pan dyrektor i powiedział, że nic mi nie jest – opowiada ośmiolatek.

Mimo bólu, szkoła nie wezwała pogotowia. Wychowawczyni jedynie poprosiła matkę, aby zabrała chłopca do domu.

- Wojtek wstał z krzesełka, po dwóch krokach upadł na podłogę i powiedział, że nie może iść – opowiada pani Renata, która przyjechała po syna.

W końcu Wojtek trafił do szpitala.

- Dowiedziałam się, że syn ma złamany trzon kości piszczelowej. Był ślad po uderzeniu, zdarty naskórek, opuchlizny nie było, dlatego założono pełny gips – opowiada Renata Jóźwiak.

Reakcja szkoły

Szkoła bagatelizuje całe zdarzenie. Dyrekcja postrzega bójkę, jako wypadek i odpiera wszelkie zarzuty.

- Jeżeli będziemy opisywać zabawę uczniów w chowanego takimi słowami, jak tutaj padły to zupełnie nie będziemy wiedzieli, o czym mówimy. Ci uczniowie po prostu się bawili. Przypisywanie temu jakiś cech przestępczych jest grubym nieporozumieniem – stwierdza Zbigniew Buczek, dyrektor szkoły nr 1 w Złocieńcu.

Dlaczego szkoła nie wezwała pogotowia?

- Został zaprowadzony do świetlicy, gdzie obejrzeliśmy mu nogę, po czym wychowawczyni zrobiła mu zimny okład. Na nodze nie było śladów, że uległa poważnemu uszkodzeniu – mówi Buczek.

- Lekarz z pogotowia powiedział, że to jest niedopuszczalne, że pogotowie należało wezwać – przywołuje Renata Jóźwiak.

Chłopcy, którzy brali udział w zajściu, mieszkają razem z Wojtkiem w tej samej miejscowości. Ich rodzice nie chcą rozmawiać, bądź próbują usprawiedliwiać swoich synów.

- Oni się wygłupiali – stwierdza matka jednego z chłopców.

Skargi

Wojtek już wcześniej żalił się na przemoc w szkole. Mimo sygnałów ze strony matki, sytuacja chłopca nie poprawiała się.

- Kopali mnie, bili. Ten pierwszy chłopak mówił wszystkim, że jestem głupi – mówi Wojtek.

- Zobaczyłam sińce na nogach, takie od kopania. Zwracałam uwagę wychowawczyni. Przychodził ze szkoły i nieraz od progu potrafił płakać. Było zamykanie w toalecie. Było kopanie w tyłek. Szedł na godzinę 16 do świetlicy i 16:15 był już w domu, bo nie chcieli się z nim bawić, bo przezywali, popychali – mówi pani Renata.

- Wcześniej już były przypadki, że przychodził do domu z siniakami, z połamaną śniadaniówką – dodaje Tymoteusz Żych.

Renata Jóźwiak sama wychowuje Wojtka, od dwóch lat jej mąż nie żyje. Pani Renata przekonuje, że prosiła szkołę o wizyty u pedagoga.

- Nie otrzymałam żadnego telefonu. Nic – mówi.

Także po wypadku Wojtek nie otrzymał żadnej pomocy psychologicznej ze strony szkoły.

- Pani syn był przeciętnym uczniem, takim samym jak każdy inny w grupie, której się bawił. To, co się wydarzyło, to był nieszczęśliwy wypadek- stwierdza dyrektor Buczek. I dodaje. - Część obowiązków spoczywa na rodzicach. Te obowiązki chyba nie do końca były zrealizowane.

#tematdlauwagi

Historia Wojtka, opisana przez brata, wywołała burzę w internecie. Oznaczyliście ją jako #tematdlauwagi. Przemocą w szkole zajęła się też policja, która sprawę skierowała do sądu rodzinnego.

- Po tym, jak pojawiła się informacja na jednym z portali, policja sama zainteresowała się sprawą. To, że chłopcy biją się, to jeszcze o niczym nie świadczy. Takie rzeczy się zdarzają. Natomiast, gdyby to miało mieć cechy jakiegoś dłużej trwającego konfliktu, to już mogłaby ta sprawa wyglądać nieciekawie. Pewne rzeczy trzeba będzie dopiero po ustalać – mówi rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Pani Renata przeprowadziła się do Darskowa 10 lat temu. Mimo że wszyscy dobrze się znają, rodzina wciąż odczuwa brak akceptacji ze strony otoczenia.

- Mentalność jest tu czysto patologiczna. Doświadczyłem hejtu ze względu na swoja odmienność. Niestety, tak się zdarzyło, że matka natura zrobiła mi psikusa i urodziłem się w ciele dziewczynki. To była agresja słowna, zdarzała się też agresja fizyczna. Obraźliwe hasła na przykład „ta lesba”. Rodzina też była zaczepiana - opowiada Tymoteusz Żych.

Przed laty Tymoteusz musiał wyjechać z rodzinnej miejscowości.

- To jest niewyobrażalny ból uciekać ze swojego miejsca i przez wiele lat nie widzieć swojej rodziny – mówi.

Czy historia brata mogła mieć wpływ na traktowanie Wojtka przez rówieśników?

- Na pewno nie jest to główny powód, ale myślę, że to małe miasto i wszyscy się znają wiedzą, że jest moim bratem – zwraca uwagę Tymoteusz.

- Wynika to głównie z niezrozumienia społeczeństwa. Najłatwiej określić kogoś, jako dziwaka, pośmiać się z niego, obrzucić wyzwiskiem zamiast usiąść i porozmawiać. Mi też nie przyszło łatwo zaakceptować, że moja córka chce być synem. Że nie znosi własnego ciała. Że w jej ciele tkwi mężczyzna. Jestem otwarta, staram się zrozumieć – mówi pani Renata.

Rehabilitacja i praca z terapeutą

Kobieta dodaje, że Wojtek był szykanowany także ze względów materialnych.

- Żyjemy bardzo skromnie, żeby nie rzec biednie. Uczniowie potrafią powiedzieć Wojtkowi, że jesteśmy tak biedni, że będziemy jedli kamienie, więc przypuszczam, że w domu się o nas rozmawia. Czujemy się zaszczuci. To, że nie nauczyłam syna bić się, oddawać to znaczy, że ma być workiem treningowym? – denerwuje się pani Renata.

Sprawą wypadku Wojtka zajął się sąd rodzinny, a po złożeniu przez matkę skargi - także starosta i kuratorium oświaty, którego kontrola wykazała wiele uchybień ze strony dyrekcji. Tymczasem chłopca czeka trzymiesięczna rehabilitacja oraz długotrwała praca z terapeutą.

źródło: UWAGA! TVN www.uwaga.tvn.pl

Komentarze (9)

lolki 2018-06-27 23:28

Oczywiście dyrekcja wypiera się wszystkiego, bo to przecież wiąże się z konsekwencjami. Po prostu nie chcecie widzieć jaka patologia jest w tej szkole. Niech Buczek odejdzie już od stanowiska dyrektora, bo jak widać nie potrafi stawić czoła problemom.

WonderWoman 2018-06-28 00:40

Szok nie wieże w to co czytam ,jak można odbijac piłeczkę i zgonic na samotną matkę wszystko. A dyrektor albo się wypalił albo nigdy nie nadawał się na pedagoga.

Pyza 2018-06-28 17:19

Dziwi mnie brak rzetelności dziennikarzy i nie sprawdzenie podstawowych informacji i faktów. Cała sprawa ma zupełnie inna prawdę i nikt nie pokusił się o sprawdzenie tego. Dziecko ze złamana noga pochodzi z bardzo trudnej rodziny i środowiska. Mama wiele lat miała bądź ma problem z alkoholem, chłopiec jest zaniedbywany, nie dopilnowany a teraz robią z siebie regionalnych celebrytów. Wojtka nikt nie ponizal ani nie obnażal, wielokrotnie dzieci były szturchane czy bite ale właśnie przez Wojtka. Szkoda że o tym nikt nie mówi.

Znajoma 2018-06-28 22:18

Najgorsze jest to, że wśród nas jest więcej "takich popychadeł" i niekoniecznie są to dzieci.... :( a policja takich spraw nie rusza. I gdzie tu szukać pomocy kiedy człowiek psychicznie umiera?

Nie pyza 2018-06-30 19:45

Żeby się wybielić pisze się o nie rzetelności dziennikarzy. Pani pyza dobrze pani wie jak dzieci dokuczają temu chłopcu. Nie jedna osoba widziała jak go biją na wiosce. Pani jako świetlicowa powinna zająć się każdym dzieckiem a nie tylko wybranymi dziećmi. Ale czego się spodziewać jak nie ma się uprawnień i odpowiedniego wykształcenia do pracy z dziećmi. Osobiście potwierdzam ze ta wieś to średniowiecze.

Gość 2018-06-30 19:54

Zastanawia mnie fakt że dziecko chodziło na świetlicę i nikt niczego nie widział? A gdzie w tym czasie była świetlicowa? Pewnie pilnowała swojego podstarzalego partnera.a po za tym jak ktoś bez wykształcenia i z wyrokiem może opiekować się dziećmi na świetlicy? Przecież świetlicowa jest niereformowana.swojego dziecka wychować nie potrafi A zajmuje się innymi.

Czarna Depresja 2018-07-01 02:00

Pani lub Panie Pyzo. Sprawa tyczy się Wojtka. Nie jego mamy. Nie szukajmy na siłę typowej dla prawdziwej wiejskiej mentalności i ubóstwa intelektualnego z tym związanym- przyczyn problemów pani Renaty. Jak się domyślam, jest Pan lub Pani mieszkańcem tejże wioski z której chłopiec pochodzi, więc wyciąganie osobistych problemów pani Jóźwiak przy problemie pobicia w szkole jest jak - naprawdę kolokwialnie mówiąc- walenie konia na cmentarzu. Więc proszę o zachowanie swojego głupiego i naprawdę nic nie wnoszącego do sprawy komentarza dla siebie. Pragnę również przy okazji podkreślić , że nie jestem osobą spowinowaconą . Potrafię myśleć samodzielnie. Pozdrawiam.

Sąsiadka 2018-07-01 07:30

A mnie dziwi,że jak ktoś zawinił to teraz pisze wszystko na ta rodzinę żeby się wybielić.Brak rzetelności to jest w ludziach mieszkających na tej wsi.Mieszkające tam społeczeństwo żyje jeszcze jak za czasów PGR.Jak kobieta się wam nie podporządkowała to trzeba ją zniszczyć.Pani świetliczanka na świetlicy wiejskiej powinna czas poświęcić każdemu dziecku a nie tylko wybranym dzieciom.Ale czego się spodziewać jak się nie ma wykształcenia ani kwalifikacji do pracy z dziećmi.

Stanley 2018-07-01 13:02

Gdyby nie płacono 500 plus to większość z tych ludzi wciąż wisiałaby w zeszycie u sprzedawczyni w sklepie. Co to kogo obchodzi czy matka tego małego pije czy piła? Oto obraz prawdziwego wieśniaka - nie mam przeciwnego argumentu więc wyciągnę gnój spod stodoły. Masakra.

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: