Wielki sukces Antoniego Biedziuka w Wiśle

  • KW
  • 2018-04-16 11:07:47
Wielki sukces Antoniego Biedziuka w Wiśle
  • Foto: A. Biedziuk

O ogromną sensację postarał się pingpongista ze Szczecinka - Antoni Biedziuk. Reprezentujący na co dzień podkarpacki klub "Jezioro" Tarnobrzeg, w miniony weekend wśród 140 zawodników wziął udział w I Grand Prix Polski Niepełnosprawnych w tenisie stołowym w malowniczej Wiśle.

Zawodnik, pomimo arcytrudnego losowania, zmagania grupowe zakończył bez porażki pokonując wyżej notowanych Benedykta Mąkosę (Start Radom), Dariusza Ściganego (Start Katowice) oraz Tadeusza Pośpiecha (Start Szczecin) w identycznym stosunku 3:1. W ćwierćfinale również Grzegorz Gałązka (Start Siedlce) nie znalazł recepty na szczecineckiego gracza przegrywając 1:3 w setach. W pojedynku półfinałowym, dającym prawo gry o złoto, przeciwnikiem Biedziuka była turniejowa "jedynka" - lider list krajowych, wielokrotny mistrz Polski, brązowy medalista mistrzostw Europy, 27 zawodnik światowego rankingu - Paweł Konstantyn (AWF Warszawa). Antoni Biedziuk przystąpił do pojedynku bez żadnego respektu i to on prowadził grę, natomiast przeciwnik cały czas "gonił wynik".

W decydującym secie przed ostatnią piłką Biedziuk jeszcze wziął "time out" i za chwilę sensacja stała się faktem - zwycięstwo 3:2. Finałowy mecz zapowiadał się równie ciekawie, gdyż po drugiej stronie stołu stanął aktualny mistrz świata w drużynie - Paweł Jabłoński (Bronowianka Kraków). Podobnie jak w poprzednim starciu, Antoni Biedziuk rozpoczął mecz z wielkim impetem i objął prowadzenie 2:1 w setach. Kolejna mega sensacja wisiała w powietrzu. Ostatecznie faworyt zwyciężył 3:2, a do końcowego triumfu zabrało tylko dwóch małych piłek. O skali sukcesu może również świadczyć fakt, iż obaj reprezentanci Polski są młodsi od zawodnika ze Szczecinka o ponad 30 lat.

Do dziś jeszcze nie mogę uwierzyć w to co się stało - mówi A. Biedziuk. Bez absolutnie fałszywej skromności powiem, że nie liczyłem na kompletnie żaden sukces, gdyż w ostatnich 6 miesiącach przeszedłem dwie kolejne poważne operacje na nogi, które bardzo ucierpiały w wypadku sprzed 1,5 roku, więc pojechałem do Wisły praktycznie bez żadnego przygotowania. Moi młodzi przeciwnicy z dwóch ostatnich pojedynków, są objęci centralnym szkoleniem, uczestniczą w zgrupowaniach i zawodach na całym świecie, więc teoretycznie byłem bez szans. Ale cuda się zdarzają, z czego niezmiernie się cieszę.


  • Foto: A. Biedziuk

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej:


UWAGA! Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Co to są pliki cookies?