Wojna na podpisy? Grupa mieszkańców protestuje przeciwko rozbudowie urzędu w Kołobrzegu

  • KW
  • 2018-01-26 11:34:32
Wojna na podpisy? Grupa mieszkańców protestuje przeciwko rozbudowie urzędu w Kołobrzegu
  • Foto: www.e-kg.pl

Wygląda na to, że temat przeniesienia lub rozbudowy budynku Urzędu Miasta wywołuje duże emocje wśród części mieszkańców Kołobrzegu. Do biura Rady Miasta wpłynął kolejny wniosek w tej sprawie. Tym razem ponad 400 mieszkańców sprzeciwia się rozbudowie urzędniczego gmachu.

Przypomnijmy, to już druga petycja w sprawie budynku magistratu. Pierwsza, podpisana przez około 150 osób, wyrażała sprzeciw dotyczący pomysłu ewentualnego przeniesienia gmachu na obrzeża miasta, którego autorem jest Marek Młynarczyk, przewodniczący klubu PiS. Nie da się ukryć, że taki protest był na rękę władzom miasta, które już od kilku lat są w posiadaniu dokumentacji projektowej i chcą rozbudowy istniejącego już gmachu urzędniczego. Petycja stała się więc pretekstem do stworzenia projektu uchwały, który jeśli zostanie przegłosowany na najbliższej sesji Rady Miasta, otworzy urzędnikom drogę do starania się o dofinansowanie na modernizację urzędu.

To manipulacja, groteska i kpina uważa Henryk Bieńkowski, który na początku tygodnia złożył listę z podpisami ponad 400 osób, które sprzeciwiają się zamierzeniom magistratu. Złożyłem tę petycję świadomie, aby pokazać, że sto osób, które władze miasta przedstawiają jako „głos społeczeństwa” to manipulacja. Jeśli urzędnicy chcą wiedzieć jakie jest zdanie mieszkańców to niech zrobią referendum – mówi radny. Skąd sprzeciw dotyczący rozbudowy urzędu? Jeśli dojdzie do realizacji projektu, zostanie zabetonowany Skwer Miast Partnerskich. Dla nas jest to nie do przyjęcia – wyjaśnia Bieńkowski.

Takiemu przedstawieniu sprawy stanowczo sprzeciwiają się sami urzędnicy. Owszem skwer będzie wyglądał inaczej, nikt jednak nie zamierza go likwidować – tłumaczy Ewa Pełechata, sekretarz Urzędu Miasta. Jak podkreśla, sama petycja, która trafiła w poniedziałek do biura Rady Miasta, wzbudza sporo zastrzeżeń. Posiada błędy formalne, ale przede wszystkim znajdują się na niej nazwiska dwóch nieżyjących już osób, a także takich, które twierdzą, że niczego nie podpisywały. Na listach znajdują się również podpisy osób z podkołobrzeskich miejscowości, a nawet Koszalina. Czyli takie, które nie są mieszkańcami naszego miasta – mówi urzędniczka.

Henryk Bieńkowski podkreśla, że podpisy były zbierane w dużym przedziale czasowym. Zaczęliśmy dwa lata temu, więc możliwe, że ktoś zmarł w międzyczasie – tłumaczy samorządowiec. Natomiast jeśli przy nazwiskach są pesele to te osoby musiały petycję podpisać. Mogły co najwyżej zmienić zdanie w tym temacie, jak choćby pani Dymecka – dodaje kąśliwie polityk.

Sprawą petycji zajmie się teraz Komisja Prawa i Porządku Publicznego. Właśnie od decyzji radnych zależy teraz jakie nieprawidłowości zostaną wskazane i czy petycja będzie procedowana dalej. Do tematu wrócimy.

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: