MKP Szczecinek przegrywa z Leśnikiem Manowo

  • KW
  • 2016-05-04 08:46:51
MKP Szczecinek przegrywa z Leśnikiem Manowo
  • Foto: TV Gawex

Mecz na szczycie IV ligi zachodniopomorskiej zgromadził na stadionie w Szczecinku rzadko ostatnio spotykaną, dużą, bo blisko 600 osobową, liczbę widzów, w tym 60 z Manowa. Od razu trzeba zaznaczyć, że mecz nie zawiódł widowni, bo jak na czwartoligowe zmagania stał na wysokim poziomie. Oba zespoły włożyły w mecz dużo wysiłku i zaangażowania. Oczywiście po meczu bardziej zadowoleni byli kibice i gracze z Manowa, bo ich zespół, choć stoczył wyrównany bój z ekipą szczecinecką, to okazał się drużyną bardziej poukładaną, grającą mądrzej, a co najważniejsze skuteczniej.

Początkowe kilka minut pierwszej połowy upłynęło na wzajemnym badaniu się zespołów. Pierwsi śmielej zaatakowali gospodarze i w 6 minucie Brodowicz znalazł się w idealnej sytuacji do strzelenia gola. Będąc około 10 metrów od bramki Tkacza, posłał piłkę obok słupka z zewnętrznej jego strony. Siedem minut później po zagraniu Szydlaka, będący w polu karnym na 12 metrze od bramki Węglowski, uderzył ciut za słabo i bramkarz Leśnika sparował piłkę na rzut rożny. Potem przez następnych kilkanaście minut gra toczyła się w środkowej części boiska, gdzie zawodnicy twardo walczyli o każdy metr płyty boiska. Nikt nikomu nie zamierzał ustępować. Nadeszła 28 minuta pierwszej połowy i wtedy na strzał z około 35 metrów zdecydował się Mateusz Myśliński z Leśnika. Mocno i kąśliwie, lobem uderzona piłka, wpadła Wilczyńskiemu za przysłowiowy kołnierz, który chyba bardziej liczył na dośrodkowanie niż strzał zawodnika z Manowa. Trzy minuty po zdobytym golu, groźnie z boku pola karnego piłkę uderzył Rakowski, ale tym razem Wilczyński nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę. Znakomitą sytuację w 34 minucie mieli z kolei miejscowi, kiedy Węglowski idealnie wbiegł na piłkę, wyłuskał ją i z przed pola karnego z około 22 metrów uderzył na bramkę, ale piłka wylądowała na poprzeczce. Do przerwy wynik nie uległ więc zmianie.

Po przerwie znów rozgorzała walka na całej połaci boiska. W 51 minucie goście mieli rzut wolny z odległości około 40 metrów, z boku boiska. Znakomicie piłkę w pole karne dograł Rakowski, a tam wbiegający Myśliński, znakomitym uderzeniem piłki głową, drugi raz w tym meczu pokonał zaskoczonego Wilczyńskiego, który tym razem większych szans na obronę nie miał. W obozie gości zapanowała ogromna radość, bowiem, jak powiedział przed meczem trener Wojciech Megier nie napinamy się mocno na to spotkanie, o III ligę za wszelką cenę nie walczymy, gramy tak, aby wygrać każdy kolejny mecz. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Po zdobyciu drugiego gola, goście praktycznie nic nie zmienili w swojej taktyce, może trochę więcej uwagi zaczęli poświęcać obronie. Gospodarze za wszelką cenę starali się zdobyć kontaktowego gola, ale jak to już wiadomo, nie mając rasowego napastnika nie mieli za bardzo czym postraszyć rywali. Przez kolejne minuty oba zespoły próbowały konstruować akcje zaczepne, ale stuprocentowych sytuacji nie miały. Dopiero w 81 minucie po kolejnym rzucie wolnym, dośrodkowaniu i uderzeniu jednego z graczy Leśnika, piłka odbiła się od poprzeczki MKP. Pięć minut później, wyborną sytuację dla gospodarzy zmarnował Winnicki. Będąc 7 metrów od bramki rywali, uderzył piłkę tak, że ta trafiła w słupek bramki Tkacza. W końcówce i w pięciu doliczonych przez sędziego minutach, miejscowi natarli agresywniej na rywali, ci jednak mądrze ustawili szyki obronne i wynik spotkania nie uległ zmianie.

Tak więc widzieliśmy mecz pełen walki i dużego zaangażowania z obu stron, w którym było sporo strzałów, były uderzenia w poprzeczki, słupki oraz dwa ładne gole. Czegóż chcieć więcej na poziomie IV ligi. Zabrakło chyba tylko zwycięstwa szczecineckiej drużyny. Po meczu trener Leśnika, Wojciech Megier powiedział: mecz wyrównany, mogło być i w tę i w tę stronę. My byliśmy o te dwa gole skuteczniejsi i to zadecydowało. Z kolei grający trener Zbigniew Węglowski tak podsumował to spotkanie: z przebiegu spotkania różnie to się mogło potoczyć, nawet tak, że my mogliśmy to wygrać. Jednak to oni strzelili dwa piękne gole. W szatni mówiłem, że będzie to mecz, w którym zadecydują drobne niuanse i tak rzeczywiście było. Z przebiegu spotkania uważam, że na porażkę nie zasłużyliśmy. W drugiej części byliśmy trochę mniej widoczni, ale chcieliśmy zagrać bardziej ofensywnie, przeszliśmy na trójkę obrońców, ale zabrakło nam już kolejny raz skuteczności - dodał. Ze swej strony możemy tylko dodać, że „profesorem” w tym meczu okazał się gracz Leśnika, były zawodnik Darzboru, Seweryn Fijołek. Stopował akcje gospodarzy, inicjował akcje zaczepne gości i wszędzie go było pełno. Takiego gracza niewątpliwie brakuje w zespole szczecineckim. Wynik tego meczu ostatecznie nie rozstrzyga walki o awans do III ligi, bowiem każdej z drużyn pozostało do rozegrania po 6 meczów i wszystko jeszcze zdarzyć się może. Na dziś liderem i głównym faworytem jest Leśnik, a jak będzie po ostatniej 30 kolejce, czas pokaże.

Pozostałe wyniki 25 kolejki: Rasel – Gryf 1:1, Iskra – Astra 1:4, Olimp – Wiekowianka 0:1, Kluczevia – Odra 4:3, Piast – Ina 1:1, Jeziorak – Hutnik 1:2, Osadnik – Dąb 1:1.

info: ZetPe, www.futbol-szczecinek.eu

Galeria zdjęć do artykułu

Dodaj komentarz

Aby kontynuować, proszę zaznaczyć pole poniżej: